wtorek, 1 stycznia 2013

Mój rozdział 6

30 MINUT PÓŹNIEJ
OCZAMI NIALLA
Ale jestem głodny! Kiedy ten wywiad się skończy? Jadłem aż 35 minut temu! Umieram! Błagam niech ktoś coś rzuci mi do jedzenia! 
-Niall! – zawołał Liam
- No co? – zapytałem
- Jak się czujesz po wizycie w Irlandii? – zapytała Greta
- A, no tak, super było się spotkań z rodziną, ale trudno się rozstać – powiedziałem.
30 MINUT PÓŹNIEJ
- Nareszcie koniec. – pomyślałem. Zobaczyłem na widowni moją przyjaciółkę Claudię. Wziąłem talerz kanapek i poszedłem do niej.
- Hej Claudia! – zawołałem jedząc druga kanapkę
- O Niall. Cześć i smacznego. Gdzie ty to wszystko mieścisz? – zapytała
- Szczerze, to sam tego nie wiem – zaśmiałem się. Claudia to miła, blond włosa dziewczyna. Jest niższa ode mnie i to jest plus, bo lubię ją przytulać.
- Yyy słuchaj masz jutro wolny wieczór? – zapytałem
-Jutro? Tak mam – uśmiechnęła się
- Może poszlibyśmy do kina? 
- Serio? Jasne – odparła
- To będę po ciebie o 19:00 – oznajmiłem 
– To do zobaczenia – powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
OCZAMI HAZZY
Zszedłem ze sceny i od razu poszedłem do Sary. Mocno ją przytuliłem i obdarowałem namiętnym pocałunkiem. Dziewczyna zdziwiona popatrzyła na mnie.
- Mówiłem ci, że tak będzie i bez ciebie nie dam rady.
- Wow, że tak się wyrażę – powiedziała – zaskakujesz mnie coraz bardziej.
Po wywiadzie wszyscy poszliśmy do restauracji. A później do kina. O godzinie 19:00 byliśmy z Sarą już w domu. Od razu poszedłem do łazienki się wykapać. Gdy myłem włosy jak zwykle szampon napłynął mi do oczu.
- Ałaaaaaaa! – wrzasnąłem na całe gardło – Pomocy!!! Ałaa!
OCZAMI SARY
Leżałam na łóżku i przeglądałam twittera na moim laptopie. Nagle usłyszałam krzyk Hazzy z łazienki:
- Ałaaaaaaa! Pomocy! Ałaaa!
- Boże co się stało? – zapytałam podchodząc do drzwi
- Błagam pomóż! Chodź tu! – krzyknął
- Ale ty jesteś nagi! 
- Właź i mi pomóż! Ałaa!
- Dobra ide – powiedziałam wchodząc – co się stało? – zapytałam patrząc na loczka stojącego pod prysznicem. Starałam się nie patrzeć poniżej pasa, ale to było trudne.
- Ratuj! Moje oczy! – powiedział
- Ale co oczy? – zapytałam
- Szampon wleciał mi. Pomóż, szczypie ała..
- Najpierw załóż bokserki – powiedziałam i się odwróciłam do Harrego plecami. 
- Już. – powiedział. Odwróciłam się i na szczęście je miał.
- Właź pod ten prysznic – powiedziałam i sama tam weszłam
- Uuu będziemy się razem kąpać?- zapytał
- Zamknij się i zniż trochę – rozkazałam. Odchyliłam mu głowę, aby patzrył w sufit.
- Teraz trzymaj oczy otwarte – powiedziałam i odkręciłam wodę.
- Ałaa to też boli – zajęczał Harold 
- Co z ciebie za cienias? – zapytałam
- Ja ci dam cieniasa! – krzyknął i zaczął mnie lać wodą
- Ej!! – krzyknęłam. On zamknął kabinę, a woda dalej się lała. Pocałował mnie namiętnie, i rzekł:
- Zawsze o tym marzyłem. O pocałunku w deszczu.
- Ale to jest prysznic, a nie deszcz.
- Musisz psuć mi tą piękną chwilę? – zapytał
- Tak. I jak już nie ma szamponu?
- Nie. Uratowałaś mnie. Moja bohaterka. 
- A to chyba powinno być na odwrót, ale dobra – powiedziałam i wyszłam z pod prysznica. Zobaczyłam się w lustrze i byłam cała rozmazana.
- Widzisz co mi zrobiłeś? – zapytałam pokazując na makijaż.
- Też Cię kocham! – krzyknął
- To mój tekst! – wrzasnęłam i zamknęłam drzwi do łazienki za sobą.
PO 20 MINUTACH
- No ile można? Muszę to zmyć – wrzasnęłam na loczka wychodzącego z łazienki
- I tak pięknie wyglądasz – rzekł. 
Sądzę, że zaczynałam coraz większe i mocniejsze uczucie czuć do niego. Może się w nim zakochałam? Tak jakby już w nim jestem zakochana…
NASTĘPNEGO DNIA
Obudził mnie budzik. Była 7:00. Musiałam iść dzisiaj do szkoły. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się i zeszłam do kuchni coś zjeść. Na stole czekały na mnie kanapki. Zdziwiona rozejrzałam się, ale nikogo nie było, a Harry dalej spał. Żeby się upewnić, że to nie Hazza poszłam do pokoju. Loczek wychodził zaspany z łazienki.
- Dzień dobry – rzekł całując mnie 
- Cześć, to nie ty? – zapytałam
- Ale co ja?
- No te kanapki.
- A to jednak ja – powiedział i się uśmiechnął
- Ale kiedy je zrobiłeś jak spałeś?
- Wstałem wcześniej. Nie będziesz głodować. Ty nigdy nie jesz śniadania, to ci zrobiłem, a teraz chodź musisz to zjeść i zrobię ci do tego gorące kakao – odparł
- Wow dziękuję – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Zjadłam 2 kanapki i poszłam do szkoły. W szkole było nudno jak zwykle, ale zdziwiło mnie, że więcej ludzi uśmiecha się do mnie i mówi „Cześć”. Wcześniej byłam niezauważalna. Wróciłam do domu, a Hazzy nie było. Postanowiłam się przejść na spacer. W parku spotkałam Liama i Nialla.
- Część wam – przywitałam się
- O Sara, hej – przywitał się Liam
- Siemka mała – odezwał się Niall
- Nie wiecie może gdzie jest Harry? W domu go nie ma. – powiedziałam
- Harry poszedł do swojego starego domu po parę rzeczy – oparł Liam
- O dzięki. – oparłam i poszłam. Zatrzymałam się i odwróciłam na pięcie do chłopaków – A możecie mi powiedzieć gdzie to jest?
- Yyy no – powiedział zdziwiony Niall 
- To jest tutaj za rogiem księgarni na lewo, prosto i drugi dom po prawej.
- Dzięki. To cześć. – pożegnałam się
- Pa – powiedzieli naraz zdziwieni.
Kiedy byłam już przed domem loczka zadzwoniłam do drzwi i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął zdenerwowany Harry. Nie miał koszulki na sobie, a spodnie miał rozpięte.
- Część – przywitałam się
- O hej. Co ty tu robisz? – zapytał niespokojny 
- Przyszłam do domu i zobaczyłam, że cie nie ma, więc poszłam na spacer i spotkałam… - nie dokończyłam, bo usłyszałam kobiecy głos za nim:
- Kocie kto to nam przeszkodził? – zapytała starsza od niego o jakieś 15 lat kobieta. Stanęłam jak wmurowana, a łzy napłynęły mi do oczu.
- Ty świnio! Jak mogłeś?! Z nami koniec! – wykrzyczałam przez łzy i pobiegłam w przeciwnym kierunku niż przyszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz