poniedziałek, 31 grudnia 2012

Mój rozdział 5

WIECZOREM :
- To do zobaczenia w szkole - powiedziałam i zamknęłam drzwi za gośćmi.
- No i nareszcie sami - powiedział chłopak z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Najpierw sprzątanie kochany, bo utoniemy w śmieciach - powiedziałam stanowczo. Chłopak posmutniał i
zaczął sprzątać. Wzięłam szklankę z wodą i podeszłam do loczka od tyłu . Wylałam na głowę Hazzy całą zawartość szklanki i od razu zaczęłam uciekać piszcząc na cały dom. Harry gonił za mną z bitą śmietaną w sprayu. Jednak on był szybszy i mnie złapał. Wziął mnie na ręce i niósł na górę po schodach. Ja się szarpałam i śmiałam. W pokoju położył mnie na łóżku i zamknął drzwi na klucz zabierając go. Wszedł do łazienki i usłyszałam jak odkręca wodę.
- To teraz się policzymy -  wszedł mówiąc to.
Znowu zaczęłam uciekać po całym pokoju drąc się : ,,Ratunku pomocy ! ". Loczek złapał mnie i zaciągnął do łazienki. Zobaczyłam wannę pełną wody i w ostatnim momencie wyciągnęłam iPhona z kieszeni i rzuciłam na stertę ubrań. Harry wziął mnie na ręce i stał obok wanny, a ja nad nią.
- Ej to nie fair. Puść mnie - śmiałam się dalej.
- Nie ma takiej opcji kochana - powiedział i włożył mnie do wody. Zaczęłam piszczeć i się drzeć wstając powoli.
- Jak mogłeś - powiedziałam przez łzy.
- Sara przepraszam - powiedział przestraszony. Stałam tak jeszcze przez chwilę, a loczek nie wiedział co ma zrobić.
- Hahaha żebyś widział swoją minę ! - wybuchnęłam śmiechem.
- Ty się nie obrażasz ? - zapytał.
- O taką błahostkę - przytuliłam go mocno mocząc przy tym. Poczułam jak noga noga mi się ślizga i upadłam
spowrotem ciągnąc za sobą Hazze.
- No to teraz jest fair - zaśmiałam się.
- O ty to teraz już ci napewno nie wybaczę - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Przestań, przestań błagam ! - wykrzyczałam
-  No dobra - powiedział i przestał leżąc na mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Było to trochę jak hipnoza. Nagle chłopak się uśmiechnął i rzekł :
- Lubie jak dziewczyny są na dole.
- A ja nie ! Złaź ze mnie chce wstać ! - krzyknęłam i próbowałam się podnieść, ale pod ciężarem Hazzy to było niemożliwe. Harry podniósł się lekko sięgając po coś co było na ziemi. Zobaczyłam że trzyma bitą śmietanę.
- O nie tylko nie to - powiedziałam
- Oj tak kochanie mniam mniam - rzekł po czym rozsmarował trochę kremu na moich ustach. Patrzyłam na niego z arogancją a on się śmiał.
- Zemsta jest słodka jest słodka. Tak ja ty - powiedział całując mnie i teraz sam był umciamciaramciany ( brudny XD ) .
- Dobra wstawaj trzeba się wysuszyć - rzekłam - dość tych figlasów.
- Już ? Myślałem że to dopiero początek.
NASTĘPNEGO DNIA :

Obudziłam się wcześniej od Harrego i usłyszałam jak przyszedł mu sms. Byłam ciekawa więc go przeczytałam:
„Hej Hazza dziś mamy wywiad u Grety, więc o 10:00 będziemy po was X. Lou”
- Harry wstawaj dzisiaj masz wywiad – budziłam do, ale ten tylko pomruczał coś pod nosem i poszedł spać dalej. Wzięłam butelkę, która stała obok łóżka i wylałam cała jej zawartość na loczka. Hazza od razu zerwał się na równe nogi. 
- Co się dzieje? – zapytał przestraszony
- Wstajemy kochany, masz wywiad o 10:00.
- O, no dobra, a propos tej wody, zemszczę się. Widać po wczorajszym jeszcze ci mało. – powiedział wchodząc do łazienki.
- Też cię kocham! – zawołałam.
20 MINUT PÓŹNIEJ
- A ty czemu się jeszcze nie ubierasz? – zapytał
- Jest 9:00, a lekcje mam od 11:00 – odparłam.
-Nie, ty jedziesz z nami na wywiad.
-Ja musze iść do szkoły – odparłam
-Nie! Musisz jechać z nami na wywiad, Lilly też jedzie – odparł stanowczo
- A szkoła?
- Bez dyskusji. Musisz tam być, wtedy mi lepiej idzie, ale nie tylko dlatego nie wytrzymam bez ciebie. Tylko czekam, aż wyjdę stamtąd i cię mocno przytulę – powiedział
-Oj… no dobra pojadę – zgodziłam się.
- Dziękuję – powiedział i mnie pocałował w policzek.
GODZINE PÓŹNIEJ
- Harry szybko, bo się spóźnimy! – krzyknęłam
- Już idę! – krzyknął loczek schodząc po schodach
- No ile można? – powiedziałam wychodząc
- Oj tam, Oj tam.
- Cześć – powiedziałam wsiadając do samochodu
- Siema wszystkim – przywitał się Hazza
-- Cześć wam – rzekł Louis, a po nim reszta bandy. Po paru minutach ciszy głos zabrał Lou:
- I co jesteś z siebie zadowolona?
- Ale o czym ty Louis mówisz? – zapytałam
- Ukradłaś mi Harrego o pozostały mi tylko marchewki i Eleonor. – rzekł smutny
- Lou, nie wiem co powiedzieć.
- Przepraszam, to ty byłeś pierwszy z Eleonor – oburzył się loczek 
- A ja cię tak kocham – westchnął Louis
-Och, chodź tu ty moje kochanie – rzekł Hazza i rzucił się na Louisa, udawając, że go całuje. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja jeszcze nie przyzwyczajona do ich wygłupów pękałam ze śmiechu.
- Lou jak mogłeś? – zapytałam już w miarę uspokojona przez łzy śmiechu, ale udawałam, że zbiera mi się na płacz.
- O szykuje się walka o te loki! – krzyknął Lou
- Oj chyba tak. –powiedziałam
- Jesteśmy na miejscu – powiedział kierowca 
- Szykuj się mała – wymamrotał Niall
- Ej po czyjej ty jesteś stronie? Ja tak łatwo się nie dam – odparłam
- No my wierzymy w ciebie, ale masz dużą konkurencję – odezwał się Liam – marchewkowy potwór nigdy nie śpi.
- Wow już się boję – odparłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz