- Stary co ty kurwa robisz ?! Pojebało cię ?! - wrzasnął ktoś do Hazzy. Biegłam i nic nie widziałam, ponieważ cały czas łzy ciekły mi strumieniami po policzkach. Nagle przewróciłam się. Nie wstałam tylko leżałam na ulicy i płakałam. Ktoś podbiegł do mnie. Zobaczyłam , że to był Niall .
- Boże ty krwawisz - powiedział i wziął mnie na ręce. Przez całą drogę do domu płakałam w jego ramię . Gdy już byliśmy w moim domu. Niall opatrzył mi kolano. Była to dość duża rana. Ja cały czas płakałam, ale nie z powodu kolana tylko złamanego serca . Niall mocno mnie przytulił i tkwiliśmy tak jakieś 20 minut. W końcu uspokoiłam się i zasnęłam .
OCZAMI NIALA :
Sara zasnęła więc ją zaniosłem do pokoju . Była taka spokojna jak spała . Nie wiem jak Harry mógł jej coś takiego zrobić . Zszedłem na dół do salonu .
- Będę musiał odwołać dzisiejszą randkę - pomyślałem . Nie minęło 10 minut i do domu przyszli Zayn , Louis , Liam , Danielle , Eleanor i Juliet .
- Co się stało ? - zapytała Juliet .
- Harry to świnia - powiedziałem przez zaciśnięte zęby . Sara jest moją przyjaciółką , więc jest dla mnie ważna .
OCZAMI HAZZY :
Gdy zobaczyłem przed drzwiami Sarę strasznie się zdenerwowałem , bo zrobiłem coś głupiego .
- Cześć - odezwała się Sara , uśmiechając do mnie .
- O hej . Co ty tu robisz ? - zapytałem
- Przyszłam do domu i zobaczyłam , że cie nie ma , więc poszłam na spacer i spotkałam ... - nie dokończyła , bo przerwała Caroline .
- Kocie kto nam przeszkodził ? - zapytała . Popatrzyłem na Sarę , a ona miała łzy w oczach .
- Ty świnio ! Jak mogłeś ?! Z nami koniec ! - wykrzyczała i wybiegła gdzieś . Nie wiadomo skąd pojawił się Niall i widział dość dużo , żeby wiedzieć co się stało .
- Stary co ty kurwa robisz ?! Pojebało cię ?! - wykrzyczał za Sarą . Widziałem jak Sara upada , chciałem pobiec do niej , ale Caroline mnie zatrzymała .
- Nie mów , że pobiegniesz za tą gówniarą.
- Nie mów tak o niej ! - wrzasnąłem - ja ją kocham ! A ty wypierdalaj stąd ! Wypierdalaj z mojego życia ! Nie pozwolę abyś mi je zniszczyła !
- Nie gadaj , że ci nie było dobrze ! Sam nie raz do mnie przychodziłeś , bo ta suka nie dała ci dupy ! To była strata czasu na takiego gówniarza jak ty ! - powiedziała i wyszła . Zacząłem się szybko ubierać . Wybiegłem z domu . Zacząłem szybko biec w stronę domu mojego i Sary . Z czasem zacząłem zwalniać zastanawiając się czy nie dać jej trochę czasu . Wróciłem do swojego domu i zacząłem wszystko demolować co miałem pod ręką .
OCZAMI SARY :
Obudziłam się i byłam w pokoju . Dopiero teraz zdałam sobie sprawę , że kolano bardzo mnie boli . Zobaczyłam się w lustrze i byłam cała napuchnięta i rozmazana od płaczu . Postanowiłam wrócić do Polski i zacząć wszystko od nowa . Szukałam numeru taty i go znalazłam . Wybrałam numer i zadzwoniłam
ROZMOWA :
- Halo tata ? - zapytałam
- Dobry wieczór ty jesteś Sara ? - zapytał kobiecy głos.
- Tak , mogę rozmawiać z tatą ? - poprosiłam.
- Przykro mi kochanie , ale twój tata ... nie żyje - powiadomiła mnie kobieta.
- Jak to nie żyje ? - zapytałam przez łzy.
- Miał zawał serca . Przykro mi .
- Że co ? - zapytałam płacząc .
- Bardzo mi przykro , w sobotę jest pogrzeb.
- A kim pani jest ?
- Jestem ... byłam jego narzeczoną - powiedziała , a głos się jej załamał .
Rozłączyłam się i zaczęłam płakać , ale cicho , bo wiedziałam , że moi przyjaciele są na dole . Wzięłam portfel , telefon zostawiłam i wyszłam na balkon .
♥ ♥ Directioners ♥ ♥
piątek, 4 stycznia 2013
wtorek, 1 stycznia 2013
Mój rozdział 6
30 MINUT PÓŹNIEJ
OCZAMI NIALLA
Ale jestem głodny! Kiedy ten wywiad się skończy? Jadłem aż 35 minut temu! Umieram! Błagam niech ktoś coś rzuci mi do jedzenia!
-Niall! – zawołał Liam
- No co? – zapytałem
- Jak się czujesz po wizycie w Irlandii? – zapytała Greta
- A, no tak, super było się spotkań z rodziną, ale trudno się rozstać – powiedziałem.
30 MINUT PÓŹNIEJ
- Nareszcie koniec. – pomyślałem. Zobaczyłem na widowni moją przyjaciółkę Claudię. Wziąłem talerz kanapek i poszedłem do niej.
- Hej Claudia! – zawołałem jedząc druga kanapkę
- O Niall. Cześć i smacznego. Gdzie ty to wszystko mieścisz? – zapytała
- Szczerze, to sam tego nie wiem – zaśmiałem się. Claudia to miła, blond włosa dziewczyna. Jest niższa ode mnie i to jest plus, bo lubię ją przytulać.
- Yyy słuchaj masz jutro wolny wieczór? – zapytałem
-Jutro? Tak mam – uśmiechnęła się
- Może poszlibyśmy do kina?
- Serio? Jasne – odparła
- To będę po ciebie o 19:00 – oznajmiłem
– To do zobaczenia – powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
OCZAMI HAZZY
Zszedłem ze sceny i od razu poszedłem do Sary. Mocno ją przytuliłem i obdarowałem namiętnym pocałunkiem. Dziewczyna zdziwiona popatrzyła na mnie.
- Mówiłem ci, że tak będzie i bez ciebie nie dam rady.
- Wow, że tak się wyrażę – powiedziała – zaskakujesz mnie coraz bardziej.
Po wywiadzie wszyscy poszliśmy do restauracji. A później do kina. O godzinie 19:00 byliśmy z Sarą już w domu. Od razu poszedłem do łazienki się wykapać. Gdy myłem włosy jak zwykle szampon napłynął mi do oczu.
- Ałaaaaaaa! – wrzasnąłem na całe gardło – Pomocy!!! Ałaa!
OCZAMI SARY
Leżałam na łóżku i przeglądałam twittera na moim laptopie. Nagle usłyszałam krzyk Hazzy z łazienki:
- Ałaaaaaaa! Pomocy! Ałaaa!
- Boże co się stało? – zapytałam podchodząc do drzwi
- Błagam pomóż! Chodź tu! – krzyknął
- Ale ty jesteś nagi!
- Właź i mi pomóż! Ałaa!
- Dobra ide – powiedziałam wchodząc – co się stało? – zapytałam patrząc na loczka stojącego pod prysznicem. Starałam się nie patrzeć poniżej pasa, ale to było trudne.
- Ratuj! Moje oczy! – powiedział
- Ale co oczy? – zapytałam
- Szampon wleciał mi. Pomóż, szczypie ała..
- Najpierw załóż bokserki – powiedziałam i się odwróciłam do Harrego plecami.
- Już. – powiedział. Odwróciłam się i na szczęście je miał.
- Właź pod ten prysznic – powiedziałam i sama tam weszłam
- Uuu będziemy się razem kąpać?- zapytał
- Zamknij się i zniż trochę – rozkazałam. Odchyliłam mu głowę, aby patzrył w sufit.
- Teraz trzymaj oczy otwarte – powiedziałam i odkręciłam wodę.
- Ałaa to też boli – zajęczał Harold
- Co z ciebie za cienias? – zapytałam
- Ja ci dam cieniasa! – krzyknął i zaczął mnie lać wodą
- Ej!! – krzyknęłam. On zamknął kabinę, a woda dalej się lała. Pocałował mnie namiętnie, i rzekł:
- Zawsze o tym marzyłem. O pocałunku w deszczu.
- Ale to jest prysznic, a nie deszcz.
- Musisz psuć mi tą piękną chwilę? – zapytał
- Tak. I jak już nie ma szamponu?
- Nie. Uratowałaś mnie. Moja bohaterka.
- A to chyba powinno być na odwrót, ale dobra – powiedziałam i wyszłam z pod prysznica. Zobaczyłam się w lustrze i byłam cała rozmazana.
- Widzisz co mi zrobiłeś? – zapytałam pokazując na makijaż.
- Też Cię kocham! – krzyknął
- To mój tekst! – wrzasnęłam i zamknęłam drzwi do łazienki za sobą.
PO 20 MINUTACH
- No ile można? Muszę to zmyć – wrzasnęłam na loczka wychodzącego z łazienki
- I tak pięknie wyglądasz – rzekł.
Sądzę, że zaczynałam coraz większe i mocniejsze uczucie czuć do niego. Może się w nim zakochałam? Tak jakby już w nim jestem zakochana…
NASTĘPNEGO DNIA
Obudził mnie budzik. Była 7:00. Musiałam iść dzisiaj do szkoły. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się i zeszłam do kuchni coś zjeść. Na stole czekały na mnie kanapki. Zdziwiona rozejrzałam się, ale nikogo nie było, a Harry dalej spał. Żeby się upewnić, że to nie Hazza poszłam do pokoju. Loczek wychodził zaspany z łazienki.
- Dzień dobry – rzekł całując mnie
- Cześć, to nie ty? – zapytałam
- Ale co ja?
- No te kanapki.
- A to jednak ja – powiedział i się uśmiechnął
- Ale kiedy je zrobiłeś jak spałeś?
- Wstałem wcześniej. Nie będziesz głodować. Ty nigdy nie jesz śniadania, to ci zrobiłem, a teraz chodź musisz to zjeść i zrobię ci do tego gorące kakao – odparł
- Wow dziękuję – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Zjadłam 2 kanapki i poszłam do szkoły. W szkole było nudno jak zwykle, ale zdziwiło mnie, że więcej ludzi uśmiecha się do mnie i mówi „Cześć”. Wcześniej byłam niezauważalna. Wróciłam do domu, a Hazzy nie było. Postanowiłam się przejść na spacer. W parku spotkałam Liama i Nialla.
- Część wam – przywitałam się
- O Sara, hej – przywitał się Liam
- Siemka mała – odezwał się Niall
- Nie wiecie może gdzie jest Harry? W domu go nie ma. – powiedziałam
- Harry poszedł do swojego starego domu po parę rzeczy – oparł Liam
- O dzięki. – oparłam i poszłam. Zatrzymałam się i odwróciłam na pięcie do chłopaków – A możecie mi powiedzieć gdzie to jest?
- Yyy no – powiedział zdziwiony Niall
- To jest tutaj za rogiem księgarni na lewo, prosto i drugi dom po prawej.
- Dzięki. To cześć. – pożegnałam się
- Pa – powiedzieli naraz zdziwieni.
Kiedy byłam już przed domem loczka zadzwoniłam do drzwi i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął zdenerwowany Harry. Nie miał koszulki na sobie, a spodnie miał rozpięte.
- Część – przywitałam się
- O hej. Co ty tu robisz? – zapytał niespokojny
- Przyszłam do domu i zobaczyłam, że cie nie ma, więc poszłam na spacer i spotkałam… - nie dokończyłam, bo usłyszałam kobiecy głos za nim:
- Kocie kto to nam przeszkodził? – zapytała starsza od niego o jakieś 15 lat kobieta. Stanęłam jak wmurowana, a łzy napłynęły mi do oczu.
- Ty świnio! Jak mogłeś?! Z nami koniec! – wykrzyczałam przez łzy i pobiegłam w przeciwnym kierunku niż przyszłam.
OCZAMI NIALLA
Ale jestem głodny! Kiedy ten wywiad się skończy? Jadłem aż 35 minut temu! Umieram! Błagam niech ktoś coś rzuci mi do jedzenia!
-Niall! – zawołał Liam
- No co? – zapytałem
- Jak się czujesz po wizycie w Irlandii? – zapytała Greta
- A, no tak, super było się spotkań z rodziną, ale trudno się rozstać – powiedziałem.
30 MINUT PÓŹNIEJ
- Nareszcie koniec. – pomyślałem. Zobaczyłem na widowni moją przyjaciółkę Claudię. Wziąłem talerz kanapek i poszedłem do niej.
- Hej Claudia! – zawołałem jedząc druga kanapkę
- O Niall. Cześć i smacznego. Gdzie ty to wszystko mieścisz? – zapytała
- Szczerze, to sam tego nie wiem – zaśmiałem się. Claudia to miła, blond włosa dziewczyna. Jest niższa ode mnie i to jest plus, bo lubię ją przytulać.
- Yyy słuchaj masz jutro wolny wieczór? – zapytałem
-Jutro? Tak mam – uśmiechnęła się
- Może poszlibyśmy do kina?
- Serio? Jasne – odparła
- To będę po ciebie o 19:00 – oznajmiłem
– To do zobaczenia – powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
OCZAMI HAZZY
Zszedłem ze sceny i od razu poszedłem do Sary. Mocno ją przytuliłem i obdarowałem namiętnym pocałunkiem. Dziewczyna zdziwiona popatrzyła na mnie.
- Mówiłem ci, że tak będzie i bez ciebie nie dam rady.
- Wow, że tak się wyrażę – powiedziała – zaskakujesz mnie coraz bardziej.
Po wywiadzie wszyscy poszliśmy do restauracji. A później do kina. O godzinie 19:00 byliśmy z Sarą już w domu. Od razu poszedłem do łazienki się wykapać. Gdy myłem włosy jak zwykle szampon napłynął mi do oczu.
- Ałaaaaaaa! – wrzasnąłem na całe gardło – Pomocy!!! Ałaa!
OCZAMI SARY
Leżałam na łóżku i przeglądałam twittera na moim laptopie. Nagle usłyszałam krzyk Hazzy z łazienki:
- Ałaaaaaaa! Pomocy! Ałaaa!
- Boże co się stało? – zapytałam podchodząc do drzwi
- Błagam pomóż! Chodź tu! – krzyknął
- Ale ty jesteś nagi!
- Właź i mi pomóż! Ałaa!
- Dobra ide – powiedziałam wchodząc – co się stało? – zapytałam patrząc na loczka stojącego pod prysznicem. Starałam się nie patrzeć poniżej pasa, ale to było trudne.
- Ratuj! Moje oczy! – powiedział
- Ale co oczy? – zapytałam
- Szampon wleciał mi. Pomóż, szczypie ała..
- Najpierw załóż bokserki – powiedziałam i się odwróciłam do Harrego plecami.
- Już. – powiedział. Odwróciłam się i na szczęście je miał.
- Właź pod ten prysznic – powiedziałam i sama tam weszłam
- Uuu będziemy się razem kąpać?- zapytał
- Zamknij się i zniż trochę – rozkazałam. Odchyliłam mu głowę, aby patzrył w sufit.
- Teraz trzymaj oczy otwarte – powiedziałam i odkręciłam wodę.
- Ałaa to też boli – zajęczał Harold
- Co z ciebie za cienias? – zapytałam
- Ja ci dam cieniasa! – krzyknął i zaczął mnie lać wodą
- Ej!! – krzyknęłam. On zamknął kabinę, a woda dalej się lała. Pocałował mnie namiętnie, i rzekł:
- Zawsze o tym marzyłem. O pocałunku w deszczu.
- Ale to jest prysznic, a nie deszcz.
- Musisz psuć mi tą piękną chwilę? – zapytał
- Tak. I jak już nie ma szamponu?
- Nie. Uratowałaś mnie. Moja bohaterka.
- A to chyba powinno być na odwrót, ale dobra – powiedziałam i wyszłam z pod prysznica. Zobaczyłam się w lustrze i byłam cała rozmazana.
- Widzisz co mi zrobiłeś? – zapytałam pokazując na makijaż.
- Też Cię kocham! – krzyknął
- To mój tekst! – wrzasnęłam i zamknęłam drzwi do łazienki za sobą.
PO 20 MINUTACH
- No ile można? Muszę to zmyć – wrzasnęłam na loczka wychodzącego z łazienki
- I tak pięknie wyglądasz – rzekł.
Sądzę, że zaczynałam coraz większe i mocniejsze uczucie czuć do niego. Może się w nim zakochałam? Tak jakby już w nim jestem zakochana…
NASTĘPNEGO DNIA
Obudził mnie budzik. Była 7:00. Musiałam iść dzisiaj do szkoły. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się i zeszłam do kuchni coś zjeść. Na stole czekały na mnie kanapki. Zdziwiona rozejrzałam się, ale nikogo nie było, a Harry dalej spał. Żeby się upewnić, że to nie Hazza poszłam do pokoju. Loczek wychodził zaspany z łazienki.
- Dzień dobry – rzekł całując mnie
- Cześć, to nie ty? – zapytałam
- Ale co ja?
- No te kanapki.
- A to jednak ja – powiedział i się uśmiechnął
- Ale kiedy je zrobiłeś jak spałeś?
- Wstałem wcześniej. Nie będziesz głodować. Ty nigdy nie jesz śniadania, to ci zrobiłem, a teraz chodź musisz to zjeść i zrobię ci do tego gorące kakao – odparł
- Wow dziękuję – powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Zjadłam 2 kanapki i poszłam do szkoły. W szkole było nudno jak zwykle, ale zdziwiło mnie, że więcej ludzi uśmiecha się do mnie i mówi „Cześć”. Wcześniej byłam niezauważalna. Wróciłam do domu, a Hazzy nie było. Postanowiłam się przejść na spacer. W parku spotkałam Liama i Nialla.
- Część wam – przywitałam się
- O Sara, hej – przywitał się Liam
- Siemka mała – odezwał się Niall
- Nie wiecie może gdzie jest Harry? W domu go nie ma. – powiedziałam
- Harry poszedł do swojego starego domu po parę rzeczy – oparł Liam
- O dzięki. – oparłam i poszłam. Zatrzymałam się i odwróciłam na pięcie do chłopaków – A możecie mi powiedzieć gdzie to jest?
- Yyy no – powiedział zdziwiony Niall
- To jest tutaj za rogiem księgarni na lewo, prosto i drugi dom po prawej.
- Dzięki. To cześć. – pożegnałam się
- Pa – powiedzieli naraz zdziwieni.
Kiedy byłam już przed domem loczka zadzwoniłam do drzwi i czekałam, aż ktoś mi otworzy. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął zdenerwowany Harry. Nie miał koszulki na sobie, a spodnie miał rozpięte.
- Część – przywitałam się
- O hej. Co ty tu robisz? – zapytał niespokojny
- Przyszłam do domu i zobaczyłam, że cie nie ma, więc poszłam na spacer i spotkałam… - nie dokończyłam, bo usłyszałam kobiecy głos za nim:
- Kocie kto to nam przeszkodził? – zapytała starsza od niego o jakieś 15 lat kobieta. Stanęłam jak wmurowana, a łzy napłynęły mi do oczu.
- Ty świnio! Jak mogłeś?! Z nami koniec! – wykrzyczałam przez łzy i pobiegłam w przeciwnym kierunku niż przyszłam.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Mój rozdział 5
WIECZOREM :
- To do zobaczenia w szkole - powiedziałam i zamknęłam drzwi za gośćmi.
- No i nareszcie sami - powiedział chłopak z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Najpierw sprzątanie kochany, bo utoniemy w śmieciach - powiedziałam stanowczo. Chłopak posmutniał i
zaczął sprzątać. Wzięłam szklankę z wodą i podeszłam do loczka od tyłu . Wylałam na głowę Hazzy całą zawartość szklanki i od razu zaczęłam uciekać piszcząc na cały dom. Harry gonił za mną z bitą śmietaną w sprayu. Jednak on był szybszy i mnie złapał. Wziął mnie na ręce i niósł na górę po schodach. Ja się szarpałam i śmiałam. W pokoju położył mnie na łóżku i zamknął drzwi na klucz zabierając go. Wszedł do łazienki i usłyszałam jak odkręca wodę.
- To teraz się policzymy - wszedł mówiąc to.
Znowu zaczęłam uciekać po całym pokoju drąc się : ,,Ratunku pomocy ! ". Loczek złapał mnie i zaciągnął do łazienki. Zobaczyłam wannę pełną wody i w ostatnim momencie wyciągnęłam iPhona z kieszeni i rzuciłam na stertę ubrań. Harry wziął mnie na ręce i stał obok wanny, a ja nad nią.
- Ej to nie fair. Puść mnie - śmiałam się dalej.
- Nie ma takiej opcji kochana - powiedział i włożył mnie do wody. Zaczęłam piszczeć i się drzeć wstając powoli.
- Jak mogłeś - powiedziałam przez łzy.
- Sara przepraszam - powiedział przestraszony. Stałam tak jeszcze przez chwilę, a loczek nie wiedział co ma zrobić.
- Hahaha żebyś widział swoją minę ! - wybuchnęłam śmiechem.
- Ty się nie obrażasz ? - zapytał.
- O taką błahostkę - przytuliłam go mocno mocząc przy tym. Poczułam jak noga noga mi się ślizga i upadłam
spowrotem ciągnąc za sobą Hazze.
- No to teraz jest fair - zaśmiałam się.
- O ty to teraz już ci napewno nie wybaczę - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Przestań, przestań błagam ! - wykrzyczałam
- No dobra - powiedział i przestał leżąc na mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Było to trochę jak hipnoza. Nagle chłopak się uśmiechnął i rzekł :
- Lubie jak dziewczyny są na dole.
- A ja nie ! Złaź ze mnie chce wstać ! - krzyknęłam i próbowałam się podnieść, ale pod ciężarem Hazzy to było niemożliwe. Harry podniósł się lekko sięgając po coś co było na ziemi. Zobaczyłam że trzyma bitą śmietanę.
- O nie tylko nie to - powiedziałam
- Oj tak kochanie mniam mniam - rzekł po czym rozsmarował trochę kremu na moich ustach. Patrzyłam na niego z arogancją a on się śmiał.
- Zemsta jest słodka jest słodka. Tak ja ty - powiedział całując mnie i teraz sam był umciamciaramciany ( brudny XD ) .
- Dobra wstawaj trzeba się wysuszyć - rzekłam - dość tych figlasów.
- Już ? Myślałem że to dopiero początek.
NASTĘPNEGO DNIA :
Obudziłam się wcześniej od Harrego i usłyszałam jak przyszedł mu sms. Byłam ciekawa więc go przeczytałam:
„Hej Hazza dziś mamy wywiad u Grety, więc o 10:00 będziemy po was X. Lou”
- Harry wstawaj dzisiaj masz wywiad – budziłam do, ale ten tylko pomruczał coś pod nosem i poszedł spać dalej. Wzięłam butelkę, która stała obok łóżka i wylałam cała jej zawartość na loczka. Hazza od razu zerwał się na równe nogi.
- Co się dzieje? – zapytał przestraszony
- Wstajemy kochany, masz wywiad o 10:00.
- O, no dobra, a propos tej wody, zemszczę się. Widać po wczorajszym jeszcze ci mało. – powiedział wchodząc do łazienki.
- Też cię kocham! – zawołałam.
20 MINUT PÓŹNIEJ
- A ty czemu się jeszcze nie ubierasz? – zapytał
- Jest 9:00, a lekcje mam od 11:00 – odparłam.
-Nie, ty jedziesz z nami na wywiad.
-Ja musze iść do szkoły – odparłam
-Nie! Musisz jechać z nami na wywiad, Lilly też jedzie – odparł stanowczo
- A szkoła?
- Bez dyskusji. Musisz tam być, wtedy mi lepiej idzie, ale nie tylko dlatego nie wytrzymam bez ciebie. Tylko czekam, aż wyjdę stamtąd i cię mocno przytulę – powiedział
-Oj… no dobra pojadę – zgodziłam się.
- Dziękuję – powiedział i mnie pocałował w policzek.
GODZINE PÓŹNIEJ
- Harry szybko, bo się spóźnimy! – krzyknęłam
- Już idę! – krzyknął loczek schodząc po schodach
- No ile można? – powiedziałam wychodząc
- Oj tam, Oj tam.
- Cześć – powiedziałam wsiadając do samochodu
- Siema wszystkim – przywitał się Hazza
-- Cześć wam – rzekł Louis, a po nim reszta bandy. Po paru minutach ciszy głos zabrał Lou:
- I co jesteś z siebie zadowolona?
- Ale o czym ty Louis mówisz? – zapytałam
- Ukradłaś mi Harrego o pozostały mi tylko marchewki i Eleonor. – rzekł smutny
- Lou, nie wiem co powiedzieć.
- Przepraszam, to ty byłeś pierwszy z Eleonor – oburzył się loczek
- A ja cię tak kocham – westchnął Louis
-Och, chodź tu ty moje kochanie – rzekł Hazza i rzucił się na Louisa, udawając, że go całuje. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja jeszcze nie przyzwyczajona do ich wygłupów pękałam ze śmiechu.
- Lou jak mogłeś? – zapytałam już w miarę uspokojona przez łzy śmiechu, ale udawałam, że zbiera mi się na płacz.
- O szykuje się walka o te loki! – krzyknął Lou
- Oj chyba tak. –powiedziałam
- Jesteśmy na miejscu – powiedział kierowca
- Szykuj się mała – wymamrotał Niall
- Ej po czyjej ty jesteś stronie? Ja tak łatwo się nie dam – odparłam
- No my wierzymy w ciebie, ale masz dużą konkurencję – odezwał się Liam – marchewkowy potwór nigdy nie śpi.
- Wow już się boję – odparłam.
- To do zobaczenia w szkole - powiedziałam i zamknęłam drzwi za gośćmi.
- No i nareszcie sami - powiedział chłopak z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Najpierw sprzątanie kochany, bo utoniemy w śmieciach - powiedziałam stanowczo. Chłopak posmutniał i
zaczął sprzątać. Wzięłam szklankę z wodą i podeszłam do loczka od tyłu . Wylałam na głowę Hazzy całą zawartość szklanki i od razu zaczęłam uciekać piszcząc na cały dom. Harry gonił za mną z bitą śmietaną w sprayu. Jednak on był szybszy i mnie złapał. Wziął mnie na ręce i niósł na górę po schodach. Ja się szarpałam i śmiałam. W pokoju położył mnie na łóżku i zamknął drzwi na klucz zabierając go. Wszedł do łazienki i usłyszałam jak odkręca wodę.
- To teraz się policzymy - wszedł mówiąc to.
Znowu zaczęłam uciekać po całym pokoju drąc się : ,,Ratunku pomocy ! ". Loczek złapał mnie i zaciągnął do łazienki. Zobaczyłam wannę pełną wody i w ostatnim momencie wyciągnęłam iPhona z kieszeni i rzuciłam na stertę ubrań. Harry wziął mnie na ręce i stał obok wanny, a ja nad nią.
- Ej to nie fair. Puść mnie - śmiałam się dalej.
- Nie ma takiej opcji kochana - powiedział i włożył mnie do wody. Zaczęłam piszczeć i się drzeć wstając powoli.
- Jak mogłeś - powiedziałam przez łzy.
- Sara przepraszam - powiedział przestraszony. Stałam tak jeszcze przez chwilę, a loczek nie wiedział co ma zrobić.
- Hahaha żebyś widział swoją minę ! - wybuchnęłam śmiechem.
- Ty się nie obrażasz ? - zapytał.
- O taką błahostkę - przytuliłam go mocno mocząc przy tym. Poczułam jak noga noga mi się ślizga i upadłam
spowrotem ciągnąc za sobą Hazze.
- No to teraz jest fair - zaśmiałam się.
- O ty to teraz już ci napewno nie wybaczę - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- Przestań, przestań błagam ! - wykrzyczałam
- No dobra - powiedział i przestał leżąc na mnie. Patrzył mi prosto w oczy. Było to trochę jak hipnoza. Nagle chłopak się uśmiechnął i rzekł :
- Lubie jak dziewczyny są na dole.
- A ja nie ! Złaź ze mnie chce wstać ! - krzyknęłam i próbowałam się podnieść, ale pod ciężarem Hazzy to było niemożliwe. Harry podniósł się lekko sięgając po coś co było na ziemi. Zobaczyłam że trzyma bitą śmietanę.
- O nie tylko nie to - powiedziałam
- Oj tak kochanie mniam mniam - rzekł po czym rozsmarował trochę kremu na moich ustach. Patrzyłam na niego z arogancją a on się śmiał.
- Zemsta jest słodka jest słodka. Tak ja ty - powiedział całując mnie i teraz sam był umciamciaramciany ( brudny XD ) .
- Dobra wstawaj trzeba się wysuszyć - rzekłam - dość tych figlasów.
- Już ? Myślałem że to dopiero początek.
NASTĘPNEGO DNIA :
Obudziłam się wcześniej od Harrego i usłyszałam jak przyszedł mu sms. Byłam ciekawa więc go przeczytałam:
„Hej Hazza dziś mamy wywiad u Grety, więc o 10:00 będziemy po was X. Lou”
- Harry wstawaj dzisiaj masz wywiad – budziłam do, ale ten tylko pomruczał coś pod nosem i poszedł spać dalej. Wzięłam butelkę, która stała obok łóżka i wylałam cała jej zawartość na loczka. Hazza od razu zerwał się na równe nogi.
- Co się dzieje? – zapytał przestraszony
- Wstajemy kochany, masz wywiad o 10:00.
- O, no dobra, a propos tej wody, zemszczę się. Widać po wczorajszym jeszcze ci mało. – powiedział wchodząc do łazienki.
- Też cię kocham! – zawołałam.
20 MINUT PÓŹNIEJ
- A ty czemu się jeszcze nie ubierasz? – zapytał
- Jest 9:00, a lekcje mam od 11:00 – odparłam.
-Nie, ty jedziesz z nami na wywiad.
-Ja musze iść do szkoły – odparłam
-Nie! Musisz jechać z nami na wywiad, Lilly też jedzie – odparł stanowczo
- A szkoła?
- Bez dyskusji. Musisz tam być, wtedy mi lepiej idzie, ale nie tylko dlatego nie wytrzymam bez ciebie. Tylko czekam, aż wyjdę stamtąd i cię mocno przytulę – powiedział
-Oj… no dobra pojadę – zgodziłam się.
- Dziękuję – powiedział i mnie pocałował w policzek.
GODZINE PÓŹNIEJ
- Harry szybko, bo się spóźnimy! – krzyknęłam
- Już idę! – krzyknął loczek schodząc po schodach
- No ile można? – powiedziałam wychodząc
- Oj tam, Oj tam.
- Cześć – powiedziałam wsiadając do samochodu
- Siema wszystkim – przywitał się Hazza
-- Cześć wam – rzekł Louis, a po nim reszta bandy. Po paru minutach ciszy głos zabrał Lou:
- I co jesteś z siebie zadowolona?
- Ale o czym ty Louis mówisz? – zapytałam
- Ukradłaś mi Harrego o pozostały mi tylko marchewki i Eleonor. – rzekł smutny
- Lou, nie wiem co powiedzieć.
- Przepraszam, to ty byłeś pierwszy z Eleonor – oburzył się loczek
- A ja cię tak kocham – westchnął Louis
-Och, chodź tu ty moje kochanie – rzekł Hazza i rzucił się na Louisa, udawając, że go całuje. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja jeszcze nie przyzwyczajona do ich wygłupów pękałam ze śmiechu.
- Lou jak mogłeś? – zapytałam już w miarę uspokojona przez łzy śmiechu, ale udawałam, że zbiera mi się na płacz.
- O szykuje się walka o te loki! – krzyknął Lou
- Oj chyba tak. –powiedziałam
- Jesteśmy na miejscu – powiedział kierowca
- Szykuj się mała – wymamrotał Niall
- Ej po czyjej ty jesteś stronie? Ja tak łatwo się nie dam – odparłam
- No my wierzymy w ciebie, ale masz dużą konkurencję – odezwał się Liam – marchewkowy potwór nigdy nie śpi.
- Wow już się boję – odparłam.
Mój rozdział 4
NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się z wielkim kacorem. Zobaczyłam. Że Harrego nie ma koło mnie. W tym momencie drzwi do pokoju się otworzyły. Zobaczyłam w nich loczka niosącego tace z jedzeniem.
-Jak się czujesz? – zapytał czułym głosem
- Trochę mnie głowa boli, ale przeżyje – zakłamałam
-Masz, to powinno pomóc – powiedział wręczając mi szklankę z jakimś napojem. Bez wahania wypiłam jednym duszkiem i skrzywiłam się.
-Fujj co to jest? – zapytałam
- Oj lepiej żebyś nie wiedziała – zaśmiał się.
POPOŁUDNIU
Pojechaliśmy z Harrym i resztą bandy na miejsce wczorajszej imprezy. Wszędzie były porozrzucane resztki jedzenia i śmierdziało alkoholem. Zapłaciliśmy za salę, wzięliśmy prezenty i poszliśmy. Zaprosiłam całą paczkę do domu na małe poprawiny.
-Więc jedzcie co chcecie, pijcie co chcecie, tak w ogóle to róbcie co chcecie. – powiedziałam wpuszczając ich. Niall oczywiście poszedł do lodówki, a reszta rozsiadła się przed TV.
-Rozgoźdzcie się, a ja zaraz przyjdę – powiedziałam
-Spoko, dobra, ok., nie ma sprawy – powiedzieli po kolei. Weszłam do pokoju, a za mną wszedł Harry.
-Cos się stało? – zapytał z troska w głosie
-A pamiętasz jak ci mówiłam wczoraj o tym, że zasnęłam mając 16 lat, a obudziłam się mając 18? I o tym, że nie wiem jak przeleciały te 2 lata i jak się poznaliśmy? I o tym, że mi to wszystko dzisiaj opowiesz? – zadałam pytania
-Ty to pamiętasz? – zapytał
- Tak. Cały wieczór pamiętam – oznajmiłam
-Wow. Ja na twoim miejscu bym nic nie pamiętał dość dużo wypiłaś.
- Już nieważne, ale opowiesz mi to jak się poznaliśmy i w wielkim skrócie te 2 lata? – zapytałam
- No dobrze. Więc poznaliśmy się jak zabraliśmy was na nasz koncert, bo wasza taksówka się zepsuła. Musze przyznać, że od razu wpadłaś mi w oko i chyba nawzajem. Wydawało mi się, że widziałem cie w MilkShaku, ale do dziś tego nie wiem. Potem zaprzyjaźniliśmy się cała paczką. Gdy twoja babcia umarła to się opiłaś i nie chciałaś wracać do domu. Chciałaś iść na piechotę do Polski. Ale jakoś cie przekonałem, tylko mi się dałaś namówić. Potem się do siebie bardzo zbliżyliśmy, pojechałem z tobą do Polski na pogrzeb. Niedawno po tym umarł twój pies. Chciałem ci kupić nowego, ale ty mówiłaś, że jesteś wierna tylko Apskiowi. Zaczęliśmy chodzić ze sobą. Potem twój tata musiał wracać do Polski. A ty chciałaś zostać ze mną. I tak jest, aż do dziś. Mieszkamy razem tutaj – opowiedział. Łzy napłynęły mi do oczu, dlatego, że babcia umarła, tata wyjechał, Apsik tez nie żyje. Harry mnie mocno przytulił, a mi po policzku popłynęła pojedyncza łza.
-Nie ważne czy się przeniosłaś w czasie czy nie ja i tak zawsze bardzo będę cię kochał – wyszeptał mi do ucha. Wytarłam łzę i popatrzyłam na chłopaka. Dłonmi ujęłam jego twarz i wbiłam swoje usta w jego. Gdy się od niego oderwałam spojrzałam na niego, a on wyglądał na bardzo zaskoczonego. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.
-Chodź jeśli chcesz cos zjeść, bo z Niallem to trudno o pełna lodówkę – powiedział śmiejąc się
–Jasne, słuchaj czy ja utrzymuję kontakt z tatą?
-Yyy… no nie do końca – powiedział
-Co to znaczy?
-No, bo ty się z nim często kłócisz.-Muszę się z nim pogodzić, a teraz chodź – odparłam.
Obudziłam się z wielkim kacorem. Zobaczyłam. Że Harrego nie ma koło mnie. W tym momencie drzwi do pokoju się otworzyły. Zobaczyłam w nich loczka niosącego tace z jedzeniem.
-Jak się czujesz? – zapytał czułym głosem
- Trochę mnie głowa boli, ale przeżyje – zakłamałam
-Masz, to powinno pomóc – powiedział wręczając mi szklankę z jakimś napojem. Bez wahania wypiłam jednym duszkiem i skrzywiłam się.
-Fujj co to jest? – zapytałam
- Oj lepiej żebyś nie wiedziała – zaśmiał się.
POPOŁUDNIU
Pojechaliśmy z Harrym i resztą bandy na miejsce wczorajszej imprezy. Wszędzie były porozrzucane resztki jedzenia i śmierdziało alkoholem. Zapłaciliśmy za salę, wzięliśmy prezenty i poszliśmy. Zaprosiłam całą paczkę do domu na małe poprawiny.
-Więc jedzcie co chcecie, pijcie co chcecie, tak w ogóle to róbcie co chcecie. – powiedziałam wpuszczając ich. Niall oczywiście poszedł do lodówki, a reszta rozsiadła się przed TV.
-Rozgoźdzcie się, a ja zaraz przyjdę – powiedziałam
-Spoko, dobra, ok., nie ma sprawy – powiedzieli po kolei. Weszłam do pokoju, a za mną wszedł Harry.
-Cos się stało? – zapytał z troska w głosie
-A pamiętasz jak ci mówiłam wczoraj o tym, że zasnęłam mając 16 lat, a obudziłam się mając 18? I o tym, że nie wiem jak przeleciały te 2 lata i jak się poznaliśmy? I o tym, że mi to wszystko dzisiaj opowiesz? – zadałam pytania
-Ty to pamiętasz? – zapytał
- Tak. Cały wieczór pamiętam – oznajmiłam
-Wow. Ja na twoim miejscu bym nic nie pamiętał dość dużo wypiłaś.
- Już nieważne, ale opowiesz mi to jak się poznaliśmy i w wielkim skrócie te 2 lata? – zapytałam
- No dobrze. Więc poznaliśmy się jak zabraliśmy was na nasz koncert, bo wasza taksówka się zepsuła. Musze przyznać, że od razu wpadłaś mi w oko i chyba nawzajem. Wydawało mi się, że widziałem cie w MilkShaku, ale do dziś tego nie wiem. Potem zaprzyjaźniliśmy się cała paczką. Gdy twoja babcia umarła to się opiłaś i nie chciałaś wracać do domu. Chciałaś iść na piechotę do Polski. Ale jakoś cie przekonałem, tylko mi się dałaś namówić. Potem się do siebie bardzo zbliżyliśmy, pojechałem z tobą do Polski na pogrzeb. Niedawno po tym umarł twój pies. Chciałem ci kupić nowego, ale ty mówiłaś, że jesteś wierna tylko Apskiowi. Zaczęliśmy chodzić ze sobą. Potem twój tata musiał wracać do Polski. A ty chciałaś zostać ze mną. I tak jest, aż do dziś. Mieszkamy razem tutaj – opowiedział. Łzy napłynęły mi do oczu, dlatego, że babcia umarła, tata wyjechał, Apsik tez nie żyje. Harry mnie mocno przytulił, a mi po policzku popłynęła pojedyncza łza.
-Nie ważne czy się przeniosłaś w czasie czy nie ja i tak zawsze bardzo będę cię kochał – wyszeptał mi do ucha. Wytarłam łzę i popatrzyłam na chłopaka. Dłonmi ujęłam jego twarz i wbiłam swoje usta w jego. Gdy się od niego oderwałam spojrzałam na niego, a on wyglądał na bardzo zaskoczonego. Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił.
-Chodź jeśli chcesz cos zjeść, bo z Niallem to trudno o pełna lodówkę – powiedział śmiejąc się
–Jasne, słuchaj czy ja utrzymuję kontakt z tatą?
-Yyy… no nie do końca – powiedział
-Co to znaczy?
-No, bo ty się z nim często kłócisz.-Muszę się z nim pogodzić, a teraz chodź – odparłam.
Mój rozdział 3 :*
OCZAMI HARREGO :
Myślałem o tym poranku, aż nagle z przemyśleń wyrwało mnie wołanie Nialla:
-Harry masz coś do jedzenia? Już miałem odpowiedzieć gdy Lou zawołał:
-A marchewki? -Mam wszystko chodźcie – odparłem. Po chwili do kuchni wparowali chłopaki. -Co masz? Głodny jestem. – „przywitał” się Niall -Naleśniki – odparłem.
-Siema stary – przywitał się Liam -Hej Vas happenin? – rzekł Zayn
- No gdzie te marchewki? – zapytał Lou -A ja to się nie liczę? Tylko marchewki? – zapytałem udając, że płaczę
-Ty zawsze jesteś na pierwszym miejscu moje ty kochanie, mój ty kocie – odparł Louis - I za to cie kocham – odparłem udając, że go całuję
- Gdzie są dziewczyny? – zapytałem -Gadają ze sobą no wiesz „kobiece” sprawy – odparł Zayn – dasz wiarę, że 2 lata temu poznaliśmy je – powiedział zamyślony
-Ta, co by było gdyby nie one? – zadałem pytanie retoryczne -Bylibyśmy teraz debilami bez uczuć – powiedział Zayn
-To było pytanie retoryczne głupku – powiedziałem
- Jakie pytanie? – odezwał się Niall -Nie oczekujące odpowiedzi – odparł Liam.
OCZAMI Sary :
Weszłam do kuchni i usiadłam obok Nialla zajadającego się naleśnikami.
-Smacznego Niall – powiedziałam -Dziękuję – odparł z pełna buzią.
-A ty chcesz? – zapytał loczek
-Jasne, a z czym masz? – zapytałam
-Z bita śmietaną i truskawkami, a dla ciebie mam taką z 0% tłuszczu – rzekł - 0%?
Człowieku dawaj 35% - zaśmiałam się
-Serio? Ty nigdy takiej nie chciałaś – rzekł zdziwiony
-Ale to już nie jestem ta sama Sara.
2 GODZINY PÓŹNIEJ :
-Szybciej trzeba się streszczać! – wrzasnął Hazza
-No, już idę mamy jeszcze trochę czasu – powiedziałam.
Po 20 minutach jazdy dotarliśmy na miejsce. Przyjechaliśmy do miejsca gdzie będzie moja impreza urodzinowa. Przyjęcie będzie na jakieś 100 osób, albo i więcej.
WIECZOREM :
Na imprezie był już chyba cały komplet gości. Większości z nich nie znałam. Każdy mnie ściskał i dawał jakiś podarunek: to wódkę. To jakiś sprośny gadżet. Po pokrojeniu tortu zaczęłam szukać Harrego, aby zabrał mnie do domu. Niestety parę gości mnie zaczepiło i kazało wypić symbolicznego „kielicha” z nimi. Byłam już nieźle wstawiona gdy znalazła Hazze. Harry zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku, ponieważ z moją równowagą nie było dobrze. Leżałam i gapiłam się w sufit jak debilka, a Harry ściągał mi buty.
-A wiesz co mój ty loczku? – zapytałam niewyraźnie
-Co kochanie? – zapytał - Ja jestem dziś taka dziwna, bo jak zasypiałam to miałam 16 lat, a teraz 18. I gdzie niby są te 2 lata? Jak ja cie ty moje kochanie poznałam? – wyznałam kompletnie pijana - Jutro ci wszystko kotku opowiem, a teraz idziemy spać. Wstałam i chwiejnym krokiem poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż niedbale i wyszłam. Przebrałam się w jakąś koszulkę chyba Harolda, położyłam się i zasnęłam.
Myślałem o tym poranku, aż nagle z przemyśleń wyrwało mnie wołanie Nialla:
-Harry masz coś do jedzenia? Już miałem odpowiedzieć gdy Lou zawołał:
-A marchewki? -Mam wszystko chodźcie – odparłem. Po chwili do kuchni wparowali chłopaki. -Co masz? Głodny jestem. – „przywitał” się Niall -Naleśniki – odparłem.
-Siema stary – przywitał się Liam -Hej Vas happenin? – rzekł Zayn
- No gdzie te marchewki? – zapytał Lou -A ja to się nie liczę? Tylko marchewki? – zapytałem udając, że płaczę
-Ty zawsze jesteś na pierwszym miejscu moje ty kochanie, mój ty kocie – odparł Louis - I za to cie kocham – odparłem udając, że go całuję
- Gdzie są dziewczyny? – zapytałem -Gadają ze sobą no wiesz „kobiece” sprawy – odparł Zayn – dasz wiarę, że 2 lata temu poznaliśmy je – powiedział zamyślony
-Ta, co by było gdyby nie one? – zadałem pytanie retoryczne -Bylibyśmy teraz debilami bez uczuć – powiedział Zayn
-To było pytanie retoryczne głupku – powiedziałem
- Jakie pytanie? – odezwał się Niall -Nie oczekujące odpowiedzi – odparł Liam.
OCZAMI Sary :
Weszłam do kuchni i usiadłam obok Nialla zajadającego się naleśnikami.
-Smacznego Niall – powiedziałam -Dziękuję – odparł z pełna buzią.
-A ty chcesz? – zapytał loczek
-Jasne, a z czym masz? – zapytałam
-Z bita śmietaną i truskawkami, a dla ciebie mam taką z 0% tłuszczu – rzekł - 0%?
Człowieku dawaj 35% - zaśmiałam się
-Serio? Ty nigdy takiej nie chciałaś – rzekł zdziwiony
-Ale to już nie jestem ta sama Sara.
2 GODZINY PÓŹNIEJ :
-Szybciej trzeba się streszczać! – wrzasnął Hazza
-No, już idę mamy jeszcze trochę czasu – powiedziałam.
Po 20 minutach jazdy dotarliśmy na miejsce. Przyjechaliśmy do miejsca gdzie będzie moja impreza urodzinowa. Przyjęcie będzie na jakieś 100 osób, albo i więcej.
WIECZOREM :
Na imprezie był już chyba cały komplet gości. Większości z nich nie znałam. Każdy mnie ściskał i dawał jakiś podarunek: to wódkę. To jakiś sprośny gadżet. Po pokrojeniu tortu zaczęłam szukać Harrego, aby zabrał mnie do domu. Niestety parę gości mnie zaczepiło i kazało wypić symbolicznego „kielicha” z nimi. Byłam już nieźle wstawiona gdy znalazła Hazze. Harry zaniósł mnie do pokoju i położył na łóżku, ponieważ z moją równowagą nie było dobrze. Leżałam i gapiłam się w sufit jak debilka, a Harry ściągał mi buty.
-A wiesz co mój ty loczku? – zapytałam niewyraźnie
-Co kochanie? – zapytał - Ja jestem dziś taka dziwna, bo jak zasypiałam to miałam 16 lat, a teraz 18. I gdzie niby są te 2 lata? Jak ja cie ty moje kochanie poznałam? – wyznałam kompletnie pijana - Jutro ci wszystko kotku opowiem, a teraz idziemy spać. Wstałam i chwiejnym krokiem poszłam do łazienki. Zmyłam makijaż niedbale i wyszłam. Przebrałam się w jakąś koszulkę chyba Harolda, położyłam się i zasnęłam.
Szczęśliwego! :3
Witam, to ja, Pani Malik :3 Chciałam życzyć wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! <3 Ja nic nie piłam a przytulam butelki po Nestea i nazywam je Harry, Zayn, Lou, Liam i Niall ._. haha! Pozdrawiam!
Pa Miśki /Pani Malik xx
Pa Miśki /Pani Malik xx
Mam coś genialnego! Na wasz telefon! :3
Włączcie głos w waszych telefonach i wpiszcie w klawiaturze
112233 335566 665563 133121, 112233
335566 665563 133121, 885543
112233 335566 665563 133121, 112233
335566 665563 133121, 885543
558855432 55885543 133121,
*9*9**9*#* *9*9**9* 9*9**9*#*
8**898 5**898
*9*9**9*#* *9*9**9* 9*9**9*#*
8**898 5**898
Zgadniecie co to za piosenka ? ;3 Dzięki za przeczytanie, kotki! Paa! /Pani Malik.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)